Moją ulubioną powieścią jest wesele. Niestety nie mogę wypowiedzieć się na temat treści, gdyż nie przeczytałam książki. W zamian za to mogę doradzić w jakiej cukierni najlepiej zamówić tort na ślub. Niestety tort nie jest gwarancją udanej zabawy. Najważniejsze jest uczesanie ślubne. Najczęściej na ślubach możemy spotkać się z różnego rodzaju lokami, kokami i tapirem. Często panny zaproszone na wesele, mimo młodego wieku prezentują się rozpaczliwie. Wszystko przez nieodpowiednie uczesanie i kreację. Panny otyłe uwielbiają nakładać na siebie obcisłe kreacje, najczęściej po prostu zbyt małe, które przy każdym kroku zmieniają swoje położenie. Nie zdziwi mnie gdy w pewnym momencie sukienka wykona obrót o 90 stopni na swej właścicielce i znajdzie się tył na przód. Ale nie to jest najgorsze. Odrazą przepełniają mnie krótkie, tłuste nóżki odsłonięte na całej długości, oraz stopy wylewające się z przyciasnych szpilek, których obcas w połączeniu z grubymi nogami wygląda jak sterczące z pięty żądło. Cienkie ramiączka niewątpliwie kuszącej kreacji wpijają się w ciało. Przypadkowy obserwator współodczuwa ból i cierpienie tak ubranej osoby. Jego myśli skupiają się na telepatycznym podtrzymywaniu sukienki, oraz powstrzymywaniu ramiączek przed pęknięciem. Na nadgarstkach i palcach możemy dostrzec pobrzękującą biżuterię- z reguły w nadmiarze. Całość uwieńczona jest niezwykłą fryzurą. Pasmo włosów znad czoła zostaje zaczesane do tyłu głowy i pokryte warstwą lakieru, aż do uzyskania odpowiedniej twardości, wie o tym każdy fryzjer ślubny. Włosy znad uszu i reszty głowy- skręcone w loki.